Święto Miłosierdzia 2017

Poprzez Ser­ce Chry­stu­sa ukrzy­żo­wa­ne­go Boże miło­sier­dzie docie­ra do ludzi: Powiedz, cór­ko Moja, że jestem miło­ścią i miło­sier­dziem samym (…) („Dzien­ni­czek”, 1074). To miło­sier­dzie Chry­stus roz­le­wa na całą ludz­kość poprzez zesła­nie Ducha, któ­ry w Trój­cy Świę­tej jest Osobą-Miłością. A czyż miło­sier­dzie nie jest „dru­gim imie­niem” miło­ści (por. „Dives in mise­ri­cor­dia”, 7), ujmu­ją­cym jej aspekt naj­głęb­szy i naj­bar­dziej  wzru­sza­ją­cy:  jej  goto­wość  do  zaspo­ko­je­nia  wszel­kich  potrzeb, a zwłasz­cza jej bez­gra­nicz­ną zdol­ność prze­ba­cza­nia?

Dozna­ję dziś napraw­dę wiel­kiej rado­ści, uka­zu­jąc całe­mu Kościo­ło­wi jako dar Boży dla naszych cza­sów życie i świa­dec­two Sio­stry Fau­sty­ny Kowal­skiej. Zrzą­dze­niem Bożej Opatrz­no­ści życie tej pokor­nej córy pol­skiej zie­mi było cał­ko­wi­cie zwią­za­ne z histo­rią XX wie­ku, któ­ry nie­daw­no dobiegł koń­ca. Chry­stus powie­rzył jej bowiem swo­je orę­dzie miło­sier­dzia w latach mię­dzy pierw­szą a  dru­gą  woj­ną świa­to­wą. Kto pamię­ta, kto  był świad­kiem i uczest­ni­kiem wyda­rzeń tam­tych lat i strasz­li­wych cier­pień, jakie przy­nio­sły one milio­nom ludzi, wie dobrze, jak bar­dzo potrzeb­ne było orę­dzie miło­sier­dzia.

Jezus powie­dział do Sio­stry Fau­sty­ny: Nie znaj­dzie ludz­kość uspo­ko­je­nia, dopo­kąd się nie zwró­ci z ufno­ścią do miło­sier­dzia Moje­go (Dz. 300). Za spra­wą pol­skiej zakon­ni­cy to orę­dzie zwią­za­ło się na zawsze z XX wie­kiem, któ­ry zamy­ka dru­gie tysiąc­le­cie i jest pomo­stem do trze­cie­go. Nie jest to orę­dzie nowe, ale moż­na je uznać za dar szcze­gól­ne­go oświe­ce­nia, któ­re pozwa­la nam głę­biej prze­ży­wać Ewan­ge­lię Pas­chy, aby nieść ją niczym pro­mień świa­tła ludziom naszych cza­sów.

Co przy­nio­są nam nad­cho­dzą­ce lata? Jaka będzie przy­szłość czło­wie­ka na zie­mi? Nie jest nam dane to wie­dzieć. Jest jed­nak pew­ne, że obok kolej­nych suk­ce­sów nie zabrak­nie nie­ste­ty tak­że doświad­czeń bole­snych. Ale świa­tło Boże­go Miło­sier­dzia, któ­re Bóg zechciał nie­ja­ko powie­rzyć świa­tu na nowo poprzez cha­ry­zmat Sio­stry Fau­sty­ny, będzie roz­ja­śnia­ło ludz­kie dro­gi w trze­cim tysiąc­le­ciu.

Koniecz­ne jest jed­nak, aby ludz­kość, podob­nie jak nie­gdyś Apo­sto­ło­wie, przy­ję­ła dziś w wie­czer­ni­ku dzie­jów Chry­stu­sa zmar­twych­wsta­łe­go, któ­ry poka­zu­je rany po ukrzy­żo­wa­niu i powta­rza: Pokój wam! Trze­ba, aby ludz­kość pozwo­li­ła się ogar­nąć i prze­nik­nąć Ducho­wi Świę­te­mu, któ­re­go daje jej zmar­twych­wsta­ły Chry­stus. To Duch leczy rany ser­ca, oba­la mury odgra­dza­ją­ce nas od Boga i od sie­bie nawza­jem, pozwa­la znów cie­szyć się miło­ścią Ojca i zara­zem bra­ter­ską jed­no­ścią.

Waż­ne jest zatem, aby­śmy przy­ję­li w cało­ści orę­dzie, zawar­te w sło­wie Bożym na dzi­siej­szą II Nie­dzie­lę Wiel­ka­noc­ną, któ­ra od tej pory nazy­wać się będzie w całym Koście­le „Nie­dzie­lą Miło­sier­dzia Boże­go”. W kolej­nych czy­ta­niach litur­gia zda­je się wyty­czać szlak miło­sier­dzia, któ­re odbu­do­wu­je więź każ­de­go czło­wie­ka z Bogiem, a zara­zem budu­je tak­że mię­dzy ludź­mi nowe rela­cje bra­ter­skiej soli­dar­no­ści. Chry­stus nauczył nas, że czło­wiek nie tyl­ko doświad­cza i dostę­pu­je miło­sier­dzia Boga same­go, ale tak­że jest powo­ła­ny do tego, aże­by sam ‘czy­nił’ miło­sier­dzie dru­gim: ‘Bło­go­sła­wie­ni miło­sier­ni, albo­wiem oni miło­sier­dzia dostą­pią’ (Mt 5, 7) („Dives in mise­ri­cor­dia”, 14). Jezus wska­zał nam też wie­lo­ra­kie dro­gi miło­sier­dzia, któ­re nie tyl­ko prze­ba­cza grze­chy, ale wycho­dzi też naprze­ciw wszyst­kim ludz­kim potrze­bom. Jezus pochy­lał się nad wszel­ką  ludz­ką nędzą, mate­rial­ną i ducho­wą.

Chry­stu­so­we orę­dzie miło­sier­dzia nie­ustan­nie docie­ra do nas w geście Jego rąk wycią­gnię­tych ku cier­pią­ce­mu czło­wie­ko­wi. Takie­go wła­śnie widzia­ła Go i takie­go ogło­si­ła ludziom wszyst­kich kon­ty­nen­tów Sio­stra Fau­sty­na, któ­ra  pozo­sta­jąc w  ukry­ciu swo­je­go  klasz­to­ru w  Łagiew­ni­kach, w Kra­ko­wie, uczy­ni­ła ze swe­go życia hymn na cześć miło­sier­dzia: Mise­ri­cor­dias Domi­ni in aeter­num can­ta­bo (Ps 89 [88], 2).

Kano­ni­za­cja Sio­stry Fau­sty­ny ma szcze­gól­ną wymo­wę. Poprzez tę kano­ni­za­cję pra­gnę dziś prze­ka­zać orę­dzie miło­sier­dzia nowe­mu tysiąc­le­ciu. Prze­ka­zu­ję je wszyst­kim ludziom, aby uczy­li się coraz peł­niej pozna­wać praw­dzi­we obli­cze Boga i praw­dzi­we obli­cze czło­wie­ka.

Miłość Boga i miłość czło­wie­ka  są bowiem nie­roz­łącz­ne, jak przy­po­mi­na Pierw­szy List św. Jana: Po tym pozna­je­my, że miłu­je­my dzie­ci Boże, gdy miłu­je­my Boga i wypeł­nia­my Jego przy­ka­za­nia (5, 2). W takich sło­wach Apo­stoł wyra­ża praw­dę o miło­ści, wska­zu­jąc, że jej mia­rą i kry­te­rium jest wypeł­nia­nie przy­ka­zań.

Nie jest łatwo miło­wać miło­ścią głę­bo­ką, któ­ra pole­ga na auten­tycz­nym skła­da­niu daru z sie­bie. Tej  miło­ści moż­na nauczyć  się  jedy­nie  wni­ka­jąc w tajem­ni­cę miło­ści Boga. Wpa­tru­jąc się w Nie­go, jed­no­cząc się z Jego ojcow­skim  Ser­cem, sta­je­my się zdol­ni  patrzeć na  bra­ci nowy­mi  oczy­ma, w posta­wie bez­in­te­re­sow­no­ści i soli­dar­no­ści, hoj­no­ści i prze­ba­cze­nia. Tym wszyst­kim jest wła­śnie miło­sier­dzie!

W mia­rę tego, jak  ludz­kość  będzie wni­kać  w tajem­ni­cę tego  miło­sier­ne­go spoj­rze­nia, ide­ał, o jakim sły­sze­li­śmy w dzi­siej­szym pierw­szym czy­ta­niu, będzie jawił się jako moż­li­wy do speł­nie­nia: Jeden duch i jed­no ser­ce oży­wia­ło wszyst­kich wie­rzą­cych. Żaden nie nazy­wał swo­im tego, co posia­dał, ale wszyst­ko mie­li wspól­ne (Dz 4, 32). Tak oto miło­sier­dzie nada­wa­ło for­mę ludz­kim odnie­sie­niom, życiu wspól­no­ty, wyzna­cza­ło zasa­dy podzia­łu dóbr. Z nie­go wypły­wa­ły „uczyn­ki miło­sier­dzia” co do cia­ła i co do ducha. Tak oto miło­sier­dzie przy­bra­ło kon­kret­ny kształt sta­wa­nia się „bliź­nim” dla naj­bar­dziej potrze­bu­ją­cych bra­ci.

Sio­stra Fau­sty­na Kowal­ska  napi­sa­ła w swo­im „Dzien­nicz­ku”: Odczu­wam  tak  strasz­ny ból, kie­dy  patrzę  na  cier­pie­nia   bliź­nich;  odbi­ja­ją  się w ser­cu moim wszyst­kie cier­pie­nia bliź­nich, ich udrę­cze­nia noszę w ser­cu swo­im, tak, że mnie to nawet fizycz­nie wynisz­cza. Pra­gnę­ła­bym, aby wszyst­kie bóle na mnie spa­da­ły, by ulżyć bliź­nim (Dz. 1039). Oto do jakie­go stop­nia współ­od­czu­wa­nia pro­wa­dzi miłość, kie­dy mie­rzo­na jest mia­rą miło­ści Boga!

Ta miłość powin­na inspi­ro­wać współ­cze­sne­go czło­wie­ka, współ­cze­sną ludz­kość, aby mogła sta­wić czo­ło kry­zy­so­wi sen­su życia, pod­jąć wyzwa­nia zwią­za­ne z róż­no­ra­ki­mi potrze­ba­mi, a przede wszyst­kim, by mogła wypeł­nić obo­wią­zek  obro­ny  god­no­ści każ­dej ludz­kiej  oso­by. W ten spo­sób orę­dzie o miło­sier­dziu Bożym sta­nie się pośred­nio rów­nież orę­dziem o nie­po­wta­rzal­nej god­no­ści, war­to­ści każ­de­go czło­wie­ka. W oczach Bożych każ­da oso­ba jest cen­na, za każ­de­go Chry­stus oddał swo­je życie, każ­de­mu Ojciec daje swe­go Ducha i czy­ni go bli­skim sobie.

To krze­pią­ce orę­dzie jest skie­ro­wa­ne przede wszyst­kim do czło­wie­ka, któ­ry udrę­czo­ny jakimś szcze­gól­nie bole­snym doświad­cze­niem albo przy­gnie­cio­ny cię­ża­rem popeł­nio­nych grze­chów utra­cił wszel­ką nadzie­ję w życiu i skłon­ny jest ulec poku­sie roz­pa­czy. Takie­mu czło­wie­ko­wi uka­zu­je się łagod­ne obli­cze Chry­stu­sa, a pro­mie­nie wycho­dzą­ce z Jego Ser­ca pada­ją na nie­go, oświe­ca­ją go i roz­pa­la­ją, wska­zu­ją dro­gę i napeł­nia­ją nadzie­ją. Jak­że wie­lu ser­com przy­nio­sło otu­chę wezwa­nie „Jezu, ufam Tobie”, któ­re pod­po­wie­dzia­ła nam Opatrz­ność za pośred­nic­twem Sio­stry Fau­sty­ny! Ten pro­sty akt zawie­rze­nia Jezu­so­wi prze­bi­ja naj­gęst­sze chmu­ry i spra­wia, że pro­mień świa­tła prze­ni­ka do życia każ­de­go czło­wie­ka. „Jezu, ufam Tobie”.

Frag­ment homi­lii Jana Paw­ła II z kano­ni­za­cji Sio­stry Fau­sty­ny Kowal­skiej
30 kwiet­nia 2000 r.
Źró­dło: „L’Osservatore Roma­no”, 6(2000)

We wspól­nej modli­twie dzię­kuj­my Bogu za dar Świę­ta Miło­sier­dzia. Pro­śmy tak­że, aby każ­dy czło­wiek zwró­cił się do Nie­go z ufno­ścią i doświad­czył Jego miło­sier­dzia.

Zachę­ca­my do lek­tu­ry frag­men­tów „Dzien­nicz­ka” doty­czą­cych Świę­ta Miło­sier­dzia: 49, 88, 206, 420, 570, 699, 742, 965, 998, 1109, 1517.

a

Prze­czy­taj tak­że:

Komentarze są wyłączone.