Kalkulator Pana Boga

W rozstawionym na Małym Rynku w Krakowie wielkim namiocie zgromadziło się wiele osób. Wolontariusze śpiesznie nalewali gorącą herbatę i kawę, obok na wielkiej patelni kucharz z krakowskiej restauracji przyrządzał obiad dla kilkudziesięciu osób. Osoby świadczące pomoc prawną, psychologiczną i socjalną przybyły, by służyć radą i konkretną pomocą. Siostra Teresa – albertynka i o. Jacek, redemptorysta, czuwali nad sprawną organizacją całego przedsięwzięcia i zaradzali każdemu brakowi. Wolontariusze „Faustinum”, oprócz rozdawania gorących napojów, znaleźli czas na rozmowę i podzielenie się przesłaniem o Miłosiernym Bogu.

„Siostro, jestem bezdomna od 7 lat” – młoda i zadbana kobieta, co do której nie przyszłoby mi na myśl, że nie ma gdzie mieszkać, zaczęła dialog w odpowiedzi na mój uśmiech. „Tak, spalili jej namiot w wakacje” – wtrącił  przechodzący obok pan, dodając  – „Dobrze, że w tym czasie spała na ławce w mieście, bo by z życiem nie uszła”. „ Z mężem się rozwiodłam, ale mam dwóch synów” – kontynuowała. W tym momencie po jej policzkach popłynęły łzy: „Siostro, tak bardzo za nimi tęsknię. Alkohol mnie zniszczył. Kilka miesięcy temu jeden z synów zadzwonił i powiedział mi: Mamo, dla ciebie dziś podpisałam deklarację Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”. Chwila wzruszenia odebrała na parę minut głos mojej rozmówczyni. „ Nie piłam przez pół roku, ale nie wytrzymałam… Wcale się nie dziwię moim synom, że nie chcą mnie znać. Jak mam czasem jakieś pieniądze, to im wysyłam. Ale mi nie odpisują i nie odbierają telefonów” – cichym głosem snuła smutną historię życia. Czułam bezradność, starając się  zachęcić ją do walki o siebie i synów, do szukania pomocy w wydostaniu się z nałogu alkoholizmu. Ona jednak ze szczerym uśmiechem powiedziała mi na pożegnanie: „Bardzo siostrze dziękuję!”

Kilka minut rozmowy. Wysłuchanie potrzebującego. Czy jesteśmy świadomi, że dla drugiego człowieka ta chwila może być droższa od pomocy finansowej? Tak wiele mamy – potrafimy bezinteresownie odwzajemnić uśmiech, wymienić czas poświęcony na scrollowanie smartfona na chwilę rozmowy. I być może jest to zbyt mało według naszych kryteriów. Ale Pan Bóg ma inny kalkulator. Zna wzory na mnożenie miłosierdzia, o których jeszcze nie śniło się żadnemu matematykowi. Z pewnością bardzo zaskoczył Siostrę Faustynę, gdy za talerz zupy ofiarowany ubogiemu dał  jej swoją obecność. Jak notuje w „Dzienniczku”: „Jezus w postaci ubogiego młodzieńca dziś przyszedł do furty. Wynędzniały młodzieniec, w strasznie podartym ubraniu, boso i z odkrytą głową, bardzo był zmarznięty, bo dzień był dżdżysty i chłodny. Prosił coś gorącego zjeść. Jednak gdy poszłam do kuchni, nic nie zastałam dla ubogich; jednak po chwili szukania znalazło się trochę zupy, którą zagrzałam i wdrobiłam trochę chleba, i podałam ubogiemu, który zjadł. W chwili, gdy odbierałam od niego kubek, dał mi poznać, że jest Panem nieba i ziemi. Gdym Go ujrzała, jako jest, znikł mi z oczu. Kiedy weszłam do mieszkania i zastanawiałam się nad tym, co zaszło przy furcie – usłyszałam te słowa w duszy: Córko Moja, doszły uszu Moich błogosławieństwa ubogich, którzy oddalając się od furty błogosławią Mi, i podobało Mi się to miłosierdzie twoje w granicach posłuszeństwa, i dlatego zszedłem z tronu, aby skosztować owocu miłosierdzia twego” (Dz.1312).

Światowy Dzień Ubogich trwa w Krakowie przez tydzień. I jest to pierwszy znak rozmnożenia dobra przez Boga. „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” – powiedział Jezus (Dz 20, 35). Kto chce sprawdzić, czy te słowa są prawdą, zapraszamy do Namiotu Spotkania na Mały Rynek w Krakowie i w wiele innych miejsc w całej Polsce.

a

Przeczytaj także:

Komentarze są wyłączone.