Rana wypełniona Bogiem cz.3

Lekcja 3 – Pokusy

Jak możesz się tak ukrywać przed sercem tak szczerze Cię kochającym (Dz.25)?

Kolejnym przełomowym krokiem, poza wypowiedzeniem przed Bogiem swojego zniechęcenia i poczucia braku sensu w opowiadaniu Mu o naszych cierpieniach, może być odkrycie pokus, jakie w naszym sercu pojawiają się wobec Niego samego. Czy możemy bowiem odsłonić nasze serca przed kimś, kto się nami nie interesuje? Lub przed osobą nie będącą w stanie nam pomóc? A może przed kimś, kto nas potępi, wyśmieje, lekceważąco odwróci się plecami? Odpowiedź z pewnością będzie negatywna. Jeśli jednak taki obraz Boga pojawi się na początku naszej modlitwy, musimy mu się zdecydowanie przeciwstawić, świadomi, że jest ktoś, komu bardzo zależy, byśmy z pokusami zostali sami i by rana naszego cierpienia nie została napełniona Bożym miłosierdziem. Jak podpowiada Siostra Faustyna: Teraz poznałam, że szatan najwięcej nienawidzi miłosierdzia, jest to dla niego największą męką (Dz. 764).

W dialogu duszy cierpiącej z Bogiem pojawia się bardzo subtelnie sformułowane zdanie, będące echem zarzutów wobec Boga, jakie podsuwa nam zły duch. Jestem ci wierna – prześladują mnie i wiele zadają cierpień (Dz. 1487). Innymi słowami: prześladują mnie, bo jestem Ci wierna. Zadają mi wiele cierpień z Twojego powodu. Gdzie jesteś Boże? Jak możesz ukrywać się przede mną w takiej trudnej chwili? Czy tak mogły wyglądać myśli, które nakłoniły duszę cierpiącą do odsłonięcia pokus przed Bogiem? „Dzienniczek” jest niejako zapisem z pola walki, w którym zostały spisane okrzyki nieprzyjaciela, odbijające się w duszy walczącej: Nienawiść straszna zaczęła się wdzierać do duszy mojej, nienawiść do wszystkiego, co święte i Boże (Dz. 25), przez cały dzień byłam dręczona strasznymi pokusami, bluźnierstwa cisnęły mi się do ust, niechęć do wszystkiego, co święte i Boże; jednak walczyłam przez dzień cały (Dz. 673); poczułam się jakoby sama, a różne pokusy uderzały na mnie (Dz. 1648).

W procesie odsłaniania przed Bogiem naszych cierpień nie możemy pominąć tych, które nieświadomie Mu przypisujemy. Nawet, gdy są one echem straszenia w dzieciństwie, że „Bozia cię ukarze”. I choć  bardzo trudno powiedzieć komuś, od kogo oczekujemy pomocy, że sam zdaje się być przyczyną naszego cierpienia – to jednak nie rezygnujmy. Pan Bóg ma moc rozproszyć wszelkie pokusy, które zasłaniają Jego dobroć, miłość, nieustanną obecność. A nam jest to bardzo potrzebne w dalszym procesie zbliżania się do Niego z naszymi cierpieniami. I podobnie jak opatrunek i bandaż kładziemy tylko na zdezynfekowanej ranie – tak i pokusy przeciwko Bogu muszą zostać „zdezynfekowane” Jego miłosierdziem.

a

Przeczytaj także:

Komentarze są wyłączone.